„Ja to mam fart” – tak przez 16 dni obserwacji mówiłem sobie co dnia, wstając o 4.30 i po wypiciu kawy goniąc na drzewo i niecierpliwie czekając czy młode wilgi zdążą opuścić gniazdo przed wyjazdem na urlop.
A zaczęło się to wszystko od moich ulubionych zimorodków. Podczas ich obserwacji zauważyłem kiedyś kilka razy pięknego żółtego ptaka, który przelatywał z drzewa na drzewo, i pięknie śpiewając ogłaszał konkurentom zajęcie owego terenu.
Niestety zlokalizowanie tego gatunku i zrobienie im zdjęć, jak to mówią znawcy tematu, graniczy prawie z cudem.
Fart – tak, to odpowiednie słowo do tego co wydarzyło się pewnego dnia, gdy wracając z obserwacji zimorodków w pięknym popołudniowym słońcu zobaczyłem na skraju lasku samca wilgi.
Kilka razy słyszałem jego śpiew w tych okolicach, ale nigdy go nie widziałem, więc tym razem przysiadłem na skaju łąki i obserwowałem go przez prawie 2 godziny.
Po 3 dniach obserwacji rano i wieczorem udało mi się zlokalizować miejsce w którym wilgi zrobiły gniazdo, i co najważniejsze w pobliżu rosło drugie drzewo w kształcie litery V, na którym zbudowałem maskowanie w celu obserwacji i fotografowania.
Aby nie narażać ptaków na niepotrzebny stres fotografowałem je tylko wczesnym rankiem, i już po trzech dniach nie reagowały na moją obecność w trakcie schodzenia z drzewa obok.
Wilga to jeden z najpiękniejszych ptaków jakie przybywają do Polski w celach lęgowych, ale niezwykle płochliwy i potrafiący wspaniale się maskować w liściach brzozy lub leszczyny.
Dodatkowo buduje gniazda w trudno dostępnym dla człowieka terenie lub na dużych wysokościach, stąd trudność w jej fotografowaniu.
Po 16 dniach młode opuściły gniazdo, ale mój czas obserwacji się skończył.
Wspaniałe 16 dni z ptakami które pozwoliły mi obserwować rozwój młodych wilg od momentu wyklucia się aż po opuszczenie gniazda.
Mam nadzieję iż w następnym roku znów uda mi się spotkać z tym pięknym ptakiem
Autor tekstu i zdjęć:
Dariusz Ratajczyk









